kasiadoj blog






         Piszę tu o tym o czym aktualnie myślę.

Styczeń 8, 2012

Rozdział Pierwszy

Filed under: Bellatrix Lestrange i Lord Voldemort — kasiadoj @ 2:23 pm

Rozdział pierwszy
We dworze Malfoy’ów jak zwykle było wielu śmierciożerców.
Voldemort ostatnimi czasy był rozdrażniony i wyżywał się na wszystkich za byle co.
Nie odbiegało to jednak od jego zwyczajnego zachowania, więc nikt za bardzo się tym nie przejmował.
Draco właśnie podszedł do Voldemorta.
- Panie, chciałbym z tobą porozmawiać. Rzekł.
Voldemort niehętnie odwrócił w jego stronę głowę.
Draco nie wiedział jak powiedzieć to czarnemu panu, dobrze wiedział, że zginie, jeśli to uczyni.
- Panie. Zaczął.
Chciałbym, Chciałbym…,Chciałbym zrezygnować ze służby u ciebie. Wypalił w końcu.
Voldemort wyciągnął różdżkę i wycelował ją w Malfoya.
- Crucio!
Chłopak upadł na podłogę wijąc się z bulu.
- Panie. Wykrzyknęła Narcyza, padając przed swoim mistrzem na kolana.
- Odejdź!. Powiedział Voldemort i Brutalnie odepchnął ją od siebie.
- Panie. Mówił Lucjusz.
- Wybacz naszemu synowi, jest taki młody, taki niedoświadczony.
- Lucjuszu. Zaczął Voldemort.
- Zapomniałeś chyba, że ja nigdy nie wybaczam, a twój syn okazał się tchurzem i nie jest godny tego, aby być w szeregach śmierciożerców.
Tymczasem Draco leżał wijąc się w agonii.
- Panie, wybacz, błagam, nie opuszczę twoich szeregów i będę twoim najwierniejszym sługą. Powiedział, gdy Voldemort osłabił na chwilę działanie zaklęcia.
- Jestem chyba zbyt łaskawy. Powiedział czarny pan patrząc na Malfoy’a
- Wybaczę ci, ale tylko dlatego, że mam nadzieję na to, że twoje zachowanie się poprawi, jeśli nie, to następnym razem cię zabiję.
- Panie! Do tej rozmowy wtrąciła się Bellatrix.
- Uważam, że Draco już diś powinien ponieść zasłużoną karę. Powiedziała, wyciągając różdżkę.
- Nie, Bellatrix, dam mu tylko jedną szansę, tylko jedną, ostatnią.
Lestrange schowała różdżkę z wyrazem zawodu na twarzy.
- Dzięki ci panie. Powiedział Draco.
- Nie dziękuj. Odparł Voldemort i gestem nakazał Draconowi odejść.

Po kilku godzinach w dworze Malfoy’ów zjawił się Snape.
- Jakieś nowe wiadomości? Zapytał Voldemort.
- Nie. Odparł Snape.
- Bellatrix! Zawołał czarny pan.
Lestrange natychmiast zmaterializowała się przed nim.
- Tak, panie? Zapytała.
- Wiesz co masz zrobić. Powiedział Voldemort, przekazując jej swój rozkaz, który Bellatrix odczytała za pomocą legilimencji.
Oczywiście. Odpowiedziała, wyciągając różdżkę i celując nią w Snape’a.
- Sectum sempra. Krzyknęła, a na ciele Snape’a pojawiły się rany, z których obficie trysnęła krew.
- Panie, za co to? Zapytał Snape.
- Za to, że nie wywiązujesz się z obowiązków. Odrzekł Voldemort i zostawił Snape’a w takim stanie.
Po upływie pół godziny znów przywołał do siebie Bellatrix.
- Zdejmij z niego zaklęcie. Powiedział, a Bellatrix odeszła kłaniając mu się nisko.
Snape wyszedł, przysięgając czarnemu panu, że gdy zjawi się tu następnym razem to będzie miał lepsze wieści.
Voldemort nie był dziś w dobrym humorze, siedział ciągle w swoim pokoju, to znaczy w pokoju, który zajmował we dworze Malfoy’ów.
Po wizycie Snape’a czół się jeszcze gorzej, miał świadomość tego, że nie będzie mu tak łatwo pokonać Pottera.

Jednak Voldemort nie myślał o tym długo, ponieważ po raz kolejny zaczął pocieszać się myślą, że jest nie pokonany.
Ten fakt zawsze dodawał mu otuchy, nawet w chwilach takich, jak ta.
Nagle usłyszał pukanie do drzwi.
- Wynocha, kto kolwiek to jest! Wrzasnął.
A była to Bellatrix, nie spodziewała się, że jej pan może ją tak potraktować, zazwyczaj była przez niego przyjmowana, ale dziś było inaczej.
Odeszła do swojego pokoju.
Sama nie wiedziała, co ma o tym sądzić, ale nie śmiała pytać swojego pana, co się dzieje.

Październik 2, 2011

Woda dla słoni - film

Filed under: Uncategorized — kasiadoj @ 3:13 pm

Hej.
Znów zamieszczę tu krótką recenzję, tym razem będzie ona dotyczyła filmu.
Wczoraj obejrzałam film Woda dla słoni, który powstał na podstawie książki pod tym samym tytółem.
Główne role w filmie zagrali Robert Pattinson i Reese Witherspoon.

W filmie przedstawione są wspomnienia weterynarza Jacoba Jankowskiego, w którego rolę wcielił się Robert Pattinson.
Jacob jest studentem weterynarii, który w dzień swojego ostatniego egzaminu przed zrobieniem dyplomu postanawia rzucić studia, ponieważ dowiaduje się o śmierci swoich rodziców.
Wybiera się w podróż, niewiedząc co chce robić w życiu.
Podróżuje pociągiem, w którym spotyka wędrowny cyrk.
Po jednym dniu pracy dostaje posadę weterynarza.
W cyrku poznaje Marlenę, w której rolę wciela się Reese Witherspoon.
Zajmuje się ona opieką nad końmi i jest żoną Augusta - dyrektora cyrku.
Po tym, jak Jacob musi uśpić najlepszego konia Augusta, grozi mu utrata pracy, która zawsze odbywa się w ten sam sposób.
Osoba, która ma stracić pracę zostaje wyrzucona z pociągu, w którym podróżuje cyrk.
Tym zajmują się Blackie, oraz jego kumple.
Jacobowi udaje się jednak pozostać w pracy.
August kupuje dla Marleny, która nie mając swojego konia nie może kontynuować wystawiania najlepszego numeru słonicę Rosie, która ma posłóżyć do nowej, lepszej sztuczki.
Rosie jest bardzo osowiała, nikt nie może jej wytresować, udaje się to jednak Jacobowi, który wydaje jej komendy w języku polskim, ponieważ jest Polakiem.
Przy pracy z Rosie Jacob zbliża się do Marleny.
Dowiaduje się, że ta wcale nie kocha swojego męża.
Po wypadku, który spowodowała Rosie, August chce ją zabić, niebezpieczeństwo grozi też Malenie, i Jacobowi, który staje po jej stronie.
Młody weterynarz zakochuje się w żonie dyrektora, z resztą z wzajemnością.
Marlena pomaga Jacobowi uciec z cyrku, zanim August będzie chciał się na nim zemścić.
Pracownicy cyrku, którzy pragną śmierci Augusta wypuszczają podczas występu zwierzęta z klatki, te natomiast zabijają Augusta.
Cała sprawa zostaje zatuszowana i uznana za nieszczęśliwy wypadek.
Jacob wraca po Marlenę, rosie, resztę zwierząt i lódzi i zatrudniają się w innym cyrku.
Jacob i Marlena zostają parą, mają pięcioro dzieci i dużą posiadłość, aby móc pomieścić w niej zwierzęta.
Rosie aż do swoich ostatnich dni pozostaje z nimi.

Uważam, że film jest piękny, a sama końcówka bardzo wzruszająca.
Kończę ten wpis i pozdrawiam.
ps. Gdyby ktoś wiedział skąd mogę pobrać książkę “Woda dla słoni” w wersji tekstowej, lub audio, to proszę o informacje.

Wrzesień 10, 2011

Samotność w sieci

Filed under: Uncategorized — kasiadoj @ 10:48 pm

Witajcie.
Kolejny wpis poświęcony książce.
Tym razem opowiem o moich wrażeniach po przesłuchaniu książki Janusza Leona Wiśniewskiego pod tytółem “Samotność w sieci”
Książka ta opowiada historię miłości.
Jednak nie jest to miłość zupełnie normalna, ale wirtualna.
Zaczyna się w momencie, gdy ona - w książce nie nadano jej imienia pisze na ICQ do Jakóba polskiego genetyka mieszkającego w Niemczech
Pragnie zwierzyć mu się ze swoich problemów.
Dodam, że jest mężatką.
Po pewnym czasie jej znajomość z Jakóbem zaczyna przeradzać się w coś więcej.
Któregoś dnia spotykają się w Paryżu, gdzie spędzają ze sobą noc.
Później okazuje się, że kobieta zaszła w ciążę, nie wiadomo jednak, czyje to dziecko, czy Jakóba, czy jej męża.
Gdy pewnego dnia zjawia się w pracy postanawia ostatecznie zakończyć znajomość z Jakóbem.
Mężczyzna wybacza jej to, jednak wciąż nie może o niej zapomnieć i pisze do niej maile, które ciągle pozostają bez odpowiedzi.
Jakób postanawia popełnić samobójstwo rzucając się pod pociąg, zmienia jednak decyzję.

No cóż, hmmm, sama nie wiem co myśleć o tej książce.
Z jednej strony to piękna historia o miłości, ale z drugiej…
Nie jestem zwolenniczką znajdowania partnerów przez internet.
Kończę ten wpis.
Pozdrawiam.

Sierpień 12, 2011

Obóz sportowy 2011

Filed under: Uncategorized — kasiadoj @ 5:32 pm

Hej.
Wczoraj wróciłam z obozu sportowego, który trwał od 29 lipca do 11 sierpnia.
To był najlepszy obóz, na jakim byłam.
w piątek 29 lipca pojechałam pociągiem do Łaz koło Koszalina.
W Stargardzie szczecińskim mieliśmy przesiadkę do pociągu, którym dojechaliśmy do Koszalina, a stamtąd autokarem już na miejsce zakwaterowania.
W pokoju byłam z moimi trzema najlepszymi koleżankami, Alą, Pauliną i Izą.
Codziennie wstawałyśmy o 7.10, żeby na ósmą zdążyć na poranny rozróch.
O 9.00 było śniadanie, a potem o 10.00 10.15 lub 10.30 zaczynały się zajęcia poranne.
Potem o 13.00 lub 13.15 był obiad, później do 15.00 czas wolny, a potem zajęcia popołudniowe.
O 18.00 lub 18.15 była kolacja.
Podobnie jak w zeszłym roku, o czym wiedzą ci, którzy przeczytali mój wpis o poprzednim obozie od 20.00 do 22.00 były różne gry i zabawy.
Ze starego składu uczestników była większość, była jednak też trójka nowych.
Jeśli chodzi o kadrę, to z zeszłego roku, jeśli chodzi o studentów byli z nami:
Piotrek, Emila i Marlena.
Z nowych osób byli Maciek i Konrad.
Tańców uczyła nas pani Marta
W trakcie obozu mieliśmy trzy dyskoteki, jeśli się nie pomyliłam, no i dwa ogniska.
Jeśli chodzi o dyskoteki to pewnej nocy zdarzyła się śmieszna, a za razem trochę straszna sytuacja.
Już gdzieś tak po pierwszej w nocy do wszystkich pokoi zaczęli pukać opiekunowie, mówiąc, że w budynku obok jest pożar i że mamy się szybko ewakuować.
Cały obóz przeszedł na świetlicę, no i cóż, nie było żadnego pożaru, tylko dyskoteka, a dym, który czuliśmy wydobywał się z ogniska, które opiekunowie specjalnie rozpalili.
No cóż, dużo by tu jeszcze opowiadać można było o tym obozie, bo na prawdę dużo się działo, ale nie będę się rozpisywać.
Pozdrawiam.

Lipiec 19, 2011

Kilka słów o tym, co się działo w ostatnim czasie

Filed under: Uncategorized — kasiadoj @ 12:02 pm

Hej.
Wiem, że żadko tu piszę, no ale zwykle nic ciekawego się nie dzieje.
Ale nadszedł czas na kolejny wpis.
Opiszę tutaj mój wyjazd do Suwałk i w okolice.
W piątek 8 lipca pojechałam do Suwałk z moją siostrą i rodzicami.
W niedzielę, pojechaliśmy do Pogożelca, gdzie mieszka moja babcia, dziadek, ciocia i wujek i brat cioteczny.
Posiedzieliśmy tam prawie cały dzień, a pod wieczór pojechaliśmy do cioci i wujka, którzy mieszkają niedaleko pogożelca.
Poniedziałek i wtorek spędziliśmy w suwałkach.
W środę pojechaliśmy na Litwę.
Myślałam, że będę się nudzić, ale całe szczęście pojechała z nami Iza z rodzicami i swoją siostrą.

Przez pierwszy dzień świeciło słońce, ale potem było już coraz gorzej, przez następne dni padał deszcz.
Ale i tak się nie nudziłam, gadałam z Izą, a czasem robiłyśmy różne inne rzeczy, np. dopasowywałyśmy fragmenty tłumaczeń tekstów piosenek. do różnych momentów w różnych książkach.
Z Litwy wyjechałam w sobotę, do Suwałk wróciłam późnym popołudniem.

W niedzielę pojechałam do Wujka Jacka, który mieszkaa w Jaświłach pod Białymstokiem.
Bardzo się cieszyłam, że tam jedziemy, ponieważ nareszcie spotkałam się z moją siostrą cioteczną Asią, z którą nie widziałam się już prawie rok.
Gadałyśmy do późna, poszłyśmy dwa razy na spacer, bo świeciło słońce.
W między czasie Asia pozwoliła mi popracować na swoim macu, który miał zainstalowany mac os 10.7 lion, więc mogłam na nim bez problemu pracować, ponieważ najnowszy system apple’a ma wbudowany w sobie głos Agata.
Wieczorem obejrzałyśmy jeszcze raz parodię Zmierzchu pt. “Wampiry i świry”
Śmiałyśmy się przy tym, ponieważ film, jak na parodię przystało, był śmieszny.
Potem pośpiewałyśmy sobie trochę piosenek.
Niestety wczoraj, czyli w poniedziałek musiałam wyjechać od wujka.

Wyjazd uważam za udany.

Teraz czekam tylko na obóz, który rozpoczyna się 29 lipca.

Kończę ten wpis
Pozdrawiam

Mam nadzieję, że do następnego wpisu.

Kwiecień 2, 2011

“Drugie życie Bree Tanner” - krótka recenzja

Filed under: Uncategorized — kasiadoj @ 12:53 pm

Witajcie
Oczywiście piszę tu, po bardzo długiej przerwie, ale nie mam jakoś zwyczaju pisać na tym blogu, ponieważ na prawdę nie dzieje się nic, co byłoby warte uwagi.
Ale właśnie przed chwilą skończyłam czytać opowiadanie autorstwa Stephenie Meyer pt. “Drugie życie Bree Tanner”
Książka ta jest napisana na motywach “Zaćmienia”, czyli trzeciej części “Sagi Zmierzch”
Narratorką jest Bree Tanner - nowonarodzona wampirzyca, którą poznajemy w “Zaćmieniu”, należąca do armii nowonarodzonych stworzonej przez Victorię.
Opowiada ona o swoim krótkim wampirzym życiu.
O tym, jak mieszkała w piwnicach z hordą innych nowonarodzonych, o swoich polowaniach, a także o miłości do innego młodego wampira, Diega.
Jej życie jest bardzo trudne, ponieważ opiera się na kłamstwach.
Przywódca armii - Riley, opowiada młodym wojownikom, że spłoną w słońcu, więc ci nie wychodzą na światło dzienne.
Riley kłamie też, że nie zostawi ich w trakcie bitwy z Cullenami, których przedstawia jako stare wampiry, słabe tak bardzo, że nowonarodzeni bez trudu ich pokonają.
W rzeczywistości to Cullenowie osiągają zwycięstwo, a na polu bitwy zostaje tylko Bree, ponieważ całą armię zabito.
Bree chce się poddać i przyłączyć do Cullenów.
Jasper, który w przeszłości walczył z nowonarodzonymi i przez to im nie ufa jest temu przeciwny, ale po jakimś czasie stwierdza, że nie będzie się sprzeciwiał Carlisle’owi.
Niedługo po tym przybywają Volturi, chcąc zabić Bree, ponieważ złamała wampirze prawo.
Młoda wampirzyca, przekazuje Edwardowi informacje, że nie wiedziała o żadnych zasadach.
Słysząc jej myśli Edward stara się ją ocalić, mówiąc Jane, że nowonarodzona chce się uczyć nowych zasad.
Jane mówi jednak, że Volturi nie dają nigdy drugiej szansy, a Feliks słuchając jej rozkazu, zabija Bree.

Opowiadanie to jest bardzo ciekawe, dzięki niemu mogłam zrozumieć myślenie młodych, niewyszkolonych wampirów, myślących tylko o pragnieniu.
Czytając “Przed świtem” nie mogłam tego doświadczyć, ponieważ Bella po swojej przemianie od razu znała prawie wszystkie zasady i wiedziała jak żyć. Świat wampirów nie był dla niej taki nowy i nieznany, jak dla Bree.
Opowiadanie jest też bardzo smutne, ponieważ Bree ginie, chociaż mogłaby żyć.

No dobra, chyba na dzisiaj to tyle, pozdro.

Styczeń 16, 2011

Klasa pani Czajki

Filed under: Uncategorized — kasiadoj @ 6:19 pm

Wczoraj przeczytałam, a raczej przesłuchałam książkę pt. Klasa pani Czajki.
Książka bardzo mi się spodobała.
Bohaterami są gimnazjaliści, uczniowie jednego z warszawskich gimnazjów.
W książce ukazane są trzy lata ich nauki w gimnazjum.
Wychowawczynią klasy jest Barbara Czajka - polonistka
Uczniowie w trakcie nauki w gimnazjum przeżywają swoje pierwsze miłości, rozczarowania i problemy toważyszące dojrzewaniu.
Teraz wymienię kilku bohaterów, czyli uczniów:
Maciek, Małgosia, Kamila, Kaśka, Michał, nazywamy z powodu koloru włosów czarnym Michałem, biały Michał, Aleks, Kinga, klasowa prymuska.
Myślę, że najgorszą bohaterką jest Kaśka, która prubuje wszystkim pokazać jaka to ona jest dorosła, a tak na prawdę jest bardziej dziecinna niż reszta klasy.
Kamila też jest nietypowa, ponieważ ma prawie zupełnie białe włosy, przez co dość często ma problemy, jest niezdecydowana, jeśli chodzi o chłopaków.
Kończę ten wpis, pozdrawiam.

Listopad 2, 2010

“Zielona mila” - znakomita powieść Stivena Kinga i znakomity film Franka Darabonta

Filed under: Uncategorized — kasiadoj @ 12:56 pm

Dawno tu nie pisałam, bo nic szczególnego się nie działo, ale ostatnio przeczytałam, a właściwie przesłuchałam książkę, która zasługuje na uwagę.
Jest to powieść autorstwa Stivena Kinga pt. “Zielona mila”
Opowiada ona o więzieniu stanowym w Coldmountain i o jego pracownikach. Fabuła skupia się jednak na więźniu przebywającym na bloku E, czyli bloku śmierci. Jest nim John Coffey.
John potrafi uzdrawiać ludzi i został skazany na karę śmierci na krześle elektrycznym za zbrodnię, której nie popełnił.
Strażnicy bardzo przywiązują się do więźnia i mają wielkie wyrzuty sumienia, przed i po dokonaniu wyroku.
Całą historię z roku 1932 opowiada Paul Edgecombe, pracujący razem z Brutusem Howelem (Brutalem), Harrym Terwilligerem, Deanem Stantonem i Percym Watmore’em na zielonej mili.
Książka naprawdę zasługuje na uwagę.
Film nakręcony na jej podstawie powstał 3 lata po wydaniu powieści, czyli w roku 1999. Wyreżyserował go Frank Darabont.
W filmie zostało pominięte bardzo mało istotnych szczegółów i również nie żałuję, że go obejrzałam, był świetny, oczywiście jak to zwykle bywa, książka była lepsza.
Kończę ten wpis i serdecznie pozdrawiam wszystkich klangowiczów.

Wrzesień 2, 2010

Pierwszy dzień w gimnazjum

Filed under: Uncategorized — kasiadoj @ 5:01 pm

Dzień był do wytrzymania.
Na dwóch pierwszych lekcjach mieliśmy techniki, więc roboty nie było, na trzeciej lekcji była matematyka, na której przypominaliśmy sobie wiadomości o zbiorach liczb, na czwartej miała być chemia, ale okazało się, że pani nie ma i będzie angielski z nowym nauczycielem.
Było dość nietypowo i szczerze mówiąc, mi niezabardzo się podobało, lekcja była prowadzona całkowicie po angielsku, a po polsku tylko od czasu do czasu jakieś wtrącenie. Pan mówił bardzo szybko, więc trudno było go zrozumieć.
Później była informatyka, na której pan mówił co będziemy robić w tym roku, potem była historia, na której powtarzaliśmy podział historii na epoki, później wedłóg planu miał być angielski, ale, że nie było chemii i zamiast tego był angielski to z siódmej lekcji zostaliśmy zwolnieni.
Kończę ten wpis, pozdrawiam.

Sierpień 23, 2010

Świetny łikend

Filed under: Uncategorized — kasiadoj @ 8:25 pm

W piątek wyjechałam do mojego wujka, cioci i siostry ciotecznej.
Było super teraz powiem więcej.
Przyjechałam z rodzicami w piątek, oczywiście ja i Asia dużo rozmawiałyśmy i położyłyśmy się chyba po pierwszej.
W sobotę rodzice pojechali na wesele kogoś z rodziny, a ponieważ ja nie chciałam to zostałam u wujka.
Gdzieś tak o szóstej wieczorem usiadłyśmy z Asią przed telewizorem i obejrzałyśmy na urządzeniu, które nazywa się popkorn film, który chciałam obejrzeć od dawna, czyli Zaćmienie.
Asia czytała mi napisy do filmu.
Był świetny, miał wiele bardzo ładnych scen, np. ta, w której Edward oświadcza się Belli.
W niedzielę obejrzałyśmy parodię Zmierzchu, była na prawdę śmieszna.
Robiłyśmy też wiele innych ciekawych rzeczy np. kręciłyśmy film programem windows movie maker.
Kończę ten wpis, łikend był na prawdę świetny.

Next Page »

WPMU Theme pack by WPMU-DEV.